Cienie pod oczami to u mnie rodzinne. Moja siostra je ma, mam i ja. Najgorzej je widać w okresie jesienno-zimowym kiedy skóra traci blask. Walczyłam z nimi już wieloma metodami: maseczki, żele, okłady, niestety praktycznie nic się nie zmieniło. Z początku był efekt placebo, jednak szybko zdawałam sobie z tego sprawę. W poszukiwaniu następnego specyfiku natrafiłam na informację o rozjaśniającym kremie pod oczy - Ziaja pro. Krem należy do programu wzmacniającego do cery naczynkowej. Po głębszym zastanowieniu, zamówiłam kremik w sklepie internetowym. Sporej wielkości pojemniczek - 50ml kosztował mnie ok.15 zł.
Od producenta:

Krem ma bardzo naturalny, prawie niewyczuwalny zapach.
Po kilku użyciach kremu pod oczy moja skóra w tamtej okolicy była w opłakanym stanie. Sucha, nawet bardzo sucha i ściągnięta. Nałożony podkład łuszczył się. Cienie pod oczami jak były tak zostały. Mimo tego nie poddawałam się. Dałam jeszcze jedną szansę temu produktowi. Odrobinę kremu mieszałam z wazeliną kosmetyczną i dopiero wtedy nakładałam pod oczy. Skóra wróciła normalnego stanu.
Podsumowując krem bardzo źle wpłynął na kondycję mojej skóry. Nawet po z mieszaniu z wazeliną nie przyniósł żadnych efektów mimo miesięcznego stosowania.
ZALETY:
- niewątpliwie duża wydajność,
- stosunkowo niska cena jak za taką ilość produktu,
- szybko się wchłania.
- koszmarne wysuszenie skóry pod oczami,
- brak jakichkolwiek efektów obiecywanych przez producenta.

Dopiero teraz zauważyłam, że na wizażu także ma wiele niepochlebnych opinii.
Pozostaje mi jedynie szukanie kolejnego kosmetyku pod oczy.
Macie podobny problem z cieniami pod oczami?
Jak sobie z nim radzicie?




